
Znowu minął tydzień, tym razem pełen pracy i zajęć związanych ze szkołą. Już tylko 7 dni i będzie przerwa świąteczna, osobiście nie lubię świąt, ale co poradzić raz do roku są. Jedyna dobra strona tego wszystkiego to nie ucieczka od szkoły lecz lecz czas jaki spędzimy z bliskimi, rodziną, ukochanymi i przyjaciółmi. Szczególna atmosfera i to poczucie wolności dodaje nam skrzydeł.
Święta białym puchem sypią,
sówki swoim oczkiem łypią,
a ja w biel wpatrzony
stoję zatrwożony.
Stoję sam na wietrze,
na śnieżnej wichurze,
a płatki lecą to ku dołowi, to ku górze.
Samotność ściska mi skronie,
w samotności miłość tonie.
Ale co tak, komu to
w życiu istnieje nie tylko zło.
Co dobrego już zrobiłem,
komu, czemu, kiedy, jak zawiniłem?
Trudny to konsensus do rozprawy,
z jakiej cierpię teraz sprawy?
Pozostaje tylko uśmiech na twarz założyć,
parę latek jeszcze pożyć.
Choć samemu na tym świecie
można czuć się jak bez matki dziecie.
Komu szczęście temu szczęście
a mnie wiatr na nieszczęście,
pcha mój żagiel wraz ze statkiem
męczy mnie niedostatkiem.
W środku pusty,
próżny z wierzchu.
Koniec ze mną już po zmierzchu.
I tak właśnie życie mija,
plącze sie w nogach jak jadowita żmija,
co jadem pluje na lewo i prawo
Ty się nie martw to nie ty jesteś strawą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz